Jak uniknąć email marketingowego monologu
autor: Maciej Ossowski ostatnia aktualizacja 0

Jak uniknąć email marketingowego monologu

Lubicie odpisywać na maile? Część z Was z pewnością robi to z niekłamaną przyjemnością, reszta z obowiązku wynikającego z racji wykonywanego zawodu.

Możliwość odpowiedzenia na wiadomość jest oczywiście warunkiem do skutecznego przepływu informacji.

Wielu marketerów preferuje jednak komunikacyjny monolog i odcina się od pytań i opinii swoich odbiorców.

Wbrew pozorom, droga do zablokowania subskrybentom możliwości kontaktu jest banalnie prosta. Wystarczy pominąć adres „Odpowiedz do:” („Reply-To:”), a w polu nadawcy użyć  maila „noreply@domena”. Jeśli jesteście zapisani do kilku list mailingowych, z pewnością znacie już tę praktykę.

Istnieją jednak sposoby aby nawiązać z subskrybentami efektywny dialog, a jednocześnie nie zostać zasypanym przez tysiące autoodpowiedzi i powiadomień „out of office”.

Po co tyle zachodu?

Powodów, dla których subskrybenci mieliby odpisywać na wysyłane przez Was newslettery jest wiele. Najważniejsze z nich to:

  • zmiana adresu email. Jeśli nie udostępniacie w mailingach linka prowadzącego do strony, na której subskrybent może zaktualizować swój adres, odpowiedź na przesłany przez Was biuletyn jest jedynym sposobem aby taką właśnie zmianę wprowadzić;
  • rezygnacja z otrzymywania dalszej korespondencji. Część odbiorców może nie zauważyć linków do wypisu i najzwyczajniej w świecie zażąda usunięcia ich adresu email z bazy kontaktując się z Wami. Uniemożliwiając im ten sposób komunikacji skazujecie się na oznaczenie wiadomości jako spam i świadomą utratę reputacji;
  • szczegółowe zapytania ofertowe. Pytania o więcej informacji dotyczących nowej książki, dostępność spodni z ostatniej kolekcji czy rezerwacja restauracji, którą prowadzicie… Odbiorcy mogą mieć całe mnóstwo wątpliwości czy potrzebę poznania szczegółów oferty, a nie zaspokajając ich ciekawości przekreślacie szansę na dodatkowe konwersje;
  • potwierdzenie wysłania wiadomości. Niektóre filtry antyspamowe tj. SpamArrest wymagają od nadawcy dodatkowego kroku w celu dostarczenia wiadomości – kliknięcia w link w mailu potwierdzającym próbę doręczenia. Żaden z Waszych subskrybentów używający takich rozwiązań nie otrzyma korespondencji, dopóki nie odnajdziecie maila weryfikacyjnego i nie potwierdzicie wysyłki.

W świetle powyższych punktów, każdy wysłany przez Was newsletter musi posiadać aktywny i monitorowany adres email, pod którym subskrybenci uzyskają dalszą pomoc.

Podstawowe pola wiadomości email

Nawet najprostsze narzędzie do email marketingu powinno dawać Wam możliwość sprecyzowania następujących pól przed wysyłką:

  • nadawcy (tzw. pole „From:”)
  • odbiorcy (profesjonalna platforma zastępuje ten krok możliwością wyboru danej listy mailingowej)
  • Odpowiedz do:”, czyli popularne „Reply-To:”

Niejednokrotnie pisaliśmy o istocie precyzowania skutecznego i rozpoznawalnego pola nadawcy, które ma kluczowy wpływ na wskaźnik otwarć. Dla przypomnienia – chodzi tu o unikanie niejasnych pojęć jak np. „newsletter” czy „informacja”:

Nie można jednak zapominać o używaniu w polu nadawcy aktywnego adresu email, który jest również regularnie sprawdzany przez marketera.

Często spotykane maile „noreply@domena” bądź „adres@donotreply.com” zniechęcają do jakiejkolwiek komunikacji bądź technicznie ją uniemożliwiają.

Wyjątkiem od reguły mogą być maile transakcyjne, które pełnią funkcje powiadomień i zazwyczaj odbiorca takiego komunikatu nie ma potrzeby kontaktowania się z nadawcą.

Pole nadawcy = pole „Odpowiedz do:”?

Technicznie rzecz biorąc, pole „Odpowiedz do:” jest alternatywą dla tych, którzy nie chcą otrzymywać odpowiedzi od subskrybentów na adres podany w polu nadawcy.

Po kliknięciu w przycisk „Odpowiedz” w kliencie pocztowym, adres z pola „Reply-To:” otrzymuje priorytet nad adresem nadawcy i zawsze będzie domyślnie używany do dalszej komunikacji.

W praktyce oznacza to, że używając tego pola marketer może swobodnie wysłać swój newsletter posługując się adresem np. „marketing@mojafirma.com” natomiast w polu „Odpowiedz do:” umieścić wartość „feedback@mojafirma.com”
Pozwala to na skuteczne wykorzystywanie pierwszego adresu do generowania wyższych wskaźników otwarć, przy jednoczesnym umożliwieniu subskrybentom kontaktu na dowolnie wybrany adres:

 

Ryzyko?

Należy liczyć się z tym, że przekierowując odpowiedzi naszych subskrybentów na konkretny adres, może on zostać zalany falą autoodpowiedzi i automatycznych powiadomień o tym, że dany odbiorca jest obecnie na urlopie, konferencji, bądź zastępuje go inna osoba.

Tego rodzaju informacje są marketerowi zupełnie zbędne. Jak się przed nimi chronić i z całej masy bezużytecznej korespondencji wyłuskać tę wartościową wiadomość z zapytaniem o np. możliwość hurtowego zakupu przedmiotów z naszej oferty?

  • ustaw filtr, który przeniesie wszystkie przychodzące maile z tematem zaczynającym się od „Re:” do konkretnego folderu. Te wiadomości są dla Ciebie szczególnie ważne, gdyż zazwyczaj nie są to automatycznie generowane powiadomienia;
  • dokonaj manualnej weryfikacji pozostałej poczty bądź zleć to swojemu pracownikowi. W zależności od wolumenu wysyłki, czas poświęcony na ten proces nie powinien przekroczyć  1 godziny.

Sprawdź sam(a) czy warto!

Jeśli używacie w swoich mailingach adresu „noreply@” i przy tym pomijacie pole „Reply-To:”, świadomie budujecie komunikacyjny mur pomiędzy nadawcą a grupą odbiorców.

Jedynym sposobem aby przekonać się jak wiele cennych wiadomości od subskrybentów trafia w próżnię jest ustawienie w Waszej platformie email marketingowej adresu „Odpowiedz do:” bądź monitorowanie aktywnego i działającego maila nadawcy.

Jeśli uważacie, że opisany przeze mnie problem jest błahy i wiadomości, które wysyłają subskrybenci na adresy „noreply” są banalne, polecam lekturę historii właściciela domeny donotreply.com Opisane w niej przykłady najlepiej świadczą o tym jak wiele istotnych informacji nie trafia do marketerów realizujących kampanie emailowe.

Czy ktoś z Was już skutecznie posługuje się polem „Reply-To:” i odniósł z tego tytułu mierzalne korzyści? A może z powodzeniem używacie adresu „noreply” / „donotreply” i macie odmienne zdanie w tym temacie?

Czekam na Wasze komentarze i email marketingowe doświadczenia!

P.S. Z oczywistych względów pominąłem w poście popularną kwestię dodawania do mailingów adnotacji: „Ta wiadomość została wygenerowana automatycznie. Nie odpowiadaj na nią, ponieważ Twój mail nie trafi do naszego systemu”. Jeśli chcecie w jakimkolwiek stopniu zaangażować Waszą listę mailingową w prowadzoną komunikację, tego rodzaju stwierdzenia są niczym innym jak strzałem w stopę.

Subskrybuj, aby otrzymywać top artykuły, wskazówki i porady marketingowe.

GetResponse Sp. z o.o. potrzebuje danych zawartych w tym formularzu w celu dostarczenia Ci materiałów, o które wnioskujesz. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Dziękujemy za rejestrację!

Niedługo wyślemy Ci wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.

Zostań autorem na Blogu GetResponse!

Dowiedz się, jak to zrobić