Wiadomości trafiają do spamu? 12 powodów, dlaczego tak się dzieje i jak tego uniknąć
autor: Michał Leszczyński ostatnia aktualizacja 0

Wiadomości trafiają do spamu? 12 powodów, dlaczego tak się dzieje i jak tego uniknąć

Martwisz się, że Twoje wiadomości wpadają do folderu spam? Zaraz się tym zajmiemy.

W tym artykule omawiamy 12 powodów, dla których emaile trafiają do spamu zamiast do skrzynki odbiorczej i wyjaśniamy, co możesz zrobić, żeby nie zdarzało się to w przyszłości.

Jak się zaraz przekonasz, większości problemów będziesz w stanie zaradzić samodzielnie. Wynikają one bezpośrednio albo z zawartości Twoich wiadomości albo ze sposobu, w jaki budujesz bazę adresową i nią zarządzasz.

Tylko niektóre problemy będą wymagały dodatkowych działań ze strony Twojego dostawcy platformy do email marketingu.

Dla każdego zagadnienia przygotowałem też przydatne wskazówki, które wraz z dobrymi praktykami prowadzenia działań email marketingowych pomogą Ci osiągnąć wysoką dostarczalność i zadbać, żeby odbiorcy nigdy nie przeoczyli wiadomości od Ciebie.

Gotów?

No to ruszamy.

Dlaczego emaile trafiają do spamu zamiast do skrzynki odbiorczej?

Dlaczego moje wiadomości wpadają do spamu?

Przez lata, w czasie których Internet stał się prostym i szybkim narzędziem komunikacji, pojawiła się rzesza “aktorów” starających się dotrzeć do osób, które nie chcą mieć z nimi kontaktu.
Firmy dostarczające programy pocztowe, w trosce o lepszy user experience, usiłują uciszyć ten internetowy szum, filtrując wiadomości, których odbiorcy nie oczekują i nie chcą dostawać.
Folder spam to taki emailowy “czyściec”. Bez niego nasze skrzynki zostałyby zapchane.
Jednak żaden system antyspamowy nie jest nieomylny. Zdarzają się fałszywe alarmy.
Nawet niewinny email może zostać wzięty za jeden z tych “podejrzanych” i wylądować w folderze spam.
W takiej sytuacji musisz przekonać system antyspamowy, żeby zmienił zdanie.

Martin Schwill, Deliverability Manager w GetResponse

12 powodów, dla których emaile trafiają do spamu i co możesz zrobić, żeby tego uniknąć

1. Nie masz zgody odbiorców na kontakt

Nie ma nic złego w tym, żeby mieć dużą bazę adresową.

Z naszych badań wynika, że email marketerzy posiadający duże bazy odnotowują niższe średnie współczynniki otwarć. Nie można jednak lekceważyć faktu, że ich potencjał generowania przychodów ze sprzedaży jest ogromny.

Co nie znaczy, że posiadanie dużej bazy adresowej ma być celem samym w sobie. I nie należy dążyć do tego za wszelką cenę.

Najnowsze regulacje, jak RODO czy CCPA, wprowadziły więcej obostrzeń co do tego, jak email marketerzy powinni obchodzić się z danymi osobowymi. Już nie wystarczy dać odbiorcy możliwość rezygnacji z subskrypcji.

Zanim zaczniesz wysyłać kampanie email marketingowe, upewnij się zawsze, że masz na to zgodę.

Jeśli to zaniedbasz, ryzykujesz nie tylko, że wiadomości trafią do spamu, ale możesz też zostać ukarany.

Dlatego, jeżeli:

  • na potrzeby kampanii wykorzystujesz kontakty z Outlooka, Gmaila, Linkedina lub innego miejsca, gdzie wchodzisz z interakcję z odbiorcami,
  • działasz w branży e-commerce i automatycznie dodajesz klientów, którzy dokonali zakupu, do bazy adresowej,
  • masz w formularzu na stronie domyślnie zaznaczoną zgodę na otrzymywanie newslettera,
  • kupujesz lub pobierasz bazy adresowe z “zaufanych stron”

… natychmiast przestań to robić.

A jeśli nie jesteś pewien, czy możesz kontaktować się z osobami, które już masz w bazie, poproś je o powtórne potwierdzenie zgody. Wysyłając wiadomość z prośbą o potwierdzenie, że chcą pozostać w bazie, zyskasz pewność, że będą w niej tylko ci, którzy są faktycznie zainteresowani Twoją ofertą.

Wskazówka 1: Jeśli zarządzanie zgodami jest dla Ciebie pewnym wyzwaniem, sprawdź, jak możesz wykorzystać pola zgody w GetResponse.

Dzięki nim w prosty sposób będziesz przechowywać, zarządzać i przeglądać zgody udzielone przez odbiorców.

Pola zgody w GetResponse działają podobnie jak inne znane Ci pola dodatkowe, z jedną różnicą: zamiast edytować zgody, możesz jedynie tworzyć ich nowsze wersje.

Dzięki temu unikniesz nadpisywania ustawień związanych z udzielonymi zgodami i będziesz wiedzieć, jakiej wersji zgody Ci udzielono.

Oto przykład tego, co zobaczysz, kiedy jeden z Twoich odbiorców udzieli Ci zgody, np. zapisując się na webinar za pośrednictwem landing page.

Wskazówka 2: jeśli zależy Ci, żeby emaile nie trafiały do spamu, wyklucz osoby, które nie udzieliły odpowiednich zgód.

Dzięki temu nie popełnisz błędu, wysyłając mailingi, które nie są przeznaczone dla wszystkich kontaktów z bazy.

Oto jak możesz to zrobić w GetResponse:

Żeby wybrać grupę docelową, zaznacz box obok nazwy bazy albo grupy, które chcesz uwzględnić albo wykluczyć podczas wysyłania wiadomości. Jeśli subskrybent jest w więcej niż jednej bazie czy grupie, dostanie wiadomość tylko raz.

Oprócz baz i grup możesz skorzystać z listy wykluczeń. Możesz na niej umieszczać osoby, które nie powinny dostawać żadnych wiadomości. Pamiętaj, że lista wykluczeń nie doda się automatycznie. Zadbaj więc, żeby dołączyć ją ręcznie przy wysyłce kampanii.

2. Dla odbiorców nie jest jasne, na co się zapisują

Przejrzystość jest kluczowa, szczególnie kiedy budujesz bazę adresową.

Wypełniając formularz zapisu, użytkownik powinien być w pełni świadomy, jakie wiadomości będzie dostawał od Ciebie w przyszłości.

Nie należy promować jednej usługi, a potem wysyłać wiadomości dotyczących innej, chyba że zaznaczyłeś to w formularzu zapisu.

Albo twierdzić, że zbierasz dane z myślą o konkursie, a potem wykorzystać je w celach marketingowych.

Bądź szczery do bólu w kwestii tego, czego będą dotyczyły Twoje wiadomości. I dotrzymuj słowa.

Przekonasz się, że współczynniki rezygnacji i zgłoszeń spamu spadną.

A jeśli chodzi o szanse uniknięcia folderu Kosz – to te na pewno wzrosną.

Wskazówka 1: Zadbaj, żeby w formularzu, na stronie z podziękowaniem i w emailu powitalnym było jasno powiedziane, na co użytkownik się zapisuje.

Jeśli dopilnujesz tego na wczesnym etapie procesu subskrypcji, masz większe szanse na zbudowanie silnej relacji z odbiorcami. I zmniejszysz ryzyko, że Twoje wiadomości będą lądowały w spamie.

Przykład strony z potwierdzeniem subskrypcji marki Further. Further przypomina użytkownikom, jakie treści będą dostawać w przyszłości i jak mogą zadbać, żeby niczego nie przeoczyć. W ten sposób marka zmniejsza współczynnik rezygnacji, a jednocześnie poprawia dostarczalność.

Wskazówka 2: Jeśli chcesz zmniejszyć współczynnik rezygnacji, podaj nazwy i opisy swoich baz adresowych.

Dzięki temu odbiorcom będzie łatwiej zdecydować, w których bazach chcą pozostać, a z których wolą się wypisać.

Oto, co przykładowo widzi odbiorca, który kliknął link rezygnacji z subskrypcji w emailu wysłanym przez platformę Getresponse.

Ma tu wszelkie informacje związane z jego subskrypcją, w tym datę zapisu oraz nazwy i opisy baz, do których dołączył.

3. Utrudniasz rezygnację z subskrypcji

To jeden z głównych powodów oznaczania wiadomości jako spam.

Jeśli ktoś nie chce już dostawać informacji marketingowych od określonego nadawcy, ostatnią rzeczą, jaką chce się zajmować, to szukanie linku rezygnacji z subskrypcji.

Jeżeli odbiorcy mają z tym kłopot albo nie są pewni, czy ich rezygnacja została zatwierdzona – zgłaszają wiadomość jako spam albo ręcznie przenoszą ją do folderu spam.

W obu przypadkach traci marketer.

Oto czego należy unikać:

  • Umieszczania linku rezygnacji z subskrypcji na samym dole stopki (np. dodając nad nim wiele pustych wersów)
  • Ukrywania linku rezygnacji z subskrypcji (np. zmieniając jego treść albo pisząc go czcionką w trudnym do przeczytania kolorze)
  • Zmuszania odbiorców do tego, żeby skontaktowali się z Tobą, jeśli chcą zrezygnować z subskrypcji
  • Zmuszania odbiorców do logowania się w jakimś panelu, żeby zrezygnować albo zmienić preferencje subskrypcji
  • Przetwarzania próśb o rezygnacje z subskrypcji przez bardzo długi czas

Jeśli stosujesz którekolwiek z powyższych utrudnień, zwiększasz prawdopodobieństwo, że Twoje wiadomości zostaną zgłoszone jako spam i będą negatywnie zweryfikowane przez filtry antyspamowe.

Oto email, którego kiedyś dostałem. Popełniono w nim jeden z wymienionych błędów. Nie rób tego w swojej komunikacji emailowej.

Wskazówka 1: Jeśli martwisz się o wysoki współczynnik rezygnacji, możesz zaproponować odbiorcom, żeby zmienili częstotliwość otrzymywania wiadomości.

Wystarczy stworzyć osobną listę albo grupę, żeby podzielić odbiorców na tych, którzy np. chcą dostawać emaile co kilka dni, i tych, którzy wolą zestawienia tygodniowe.

Możesz też dodać w korespondencji krótkie wyjaśnienie, dlaczego odbiorca dostaje wiadomość od Ciebie i przypomnieć, kiedy i w jakich okolicznościach zapisał się na newsletter.

Wskazówka 2: Jeśli obserwujesz wysoki współczynnik zgłoszeń spamu, a postępujesz zgodnie z powyższymi wskazówkami, warto udostępnić jeszcze jeden link do rezygnacji z subskrypcji, tuż pod headerem wiadomości.

Taki ruch może wydawać się radykalny, ale lepiej, jeśli ludzie wypisują się z bazy, niż gdyby mieli zgłaszać Twoje wiadomości jako spam.

Uwaga: z naszych obserwacji wynika, że osoby z różnych kręgów kulturowych mają większą tendencję do używania przycisku “spam”. Krajem, którego to dotyczy, jest np. Rosja, gdzie współczynnik zgłoszeń spamu jest najwyższy, jak wynika z naszego raportu Email marketing w liczbach.

Jeśli Twoi odbiorcy też mają takie skłonności, przeniesienie linku rezygnacji z subskrypcji do preheadera może być najlepszym wyborem.

4. Wysyłasz wiadomości za często albo za rzadko

Wysyłasz wiadomości za często?

Odbiorcy zaczynają być zmęczeni i ignorują je. Przestają się angażować w komunikację z Tobą, a w rezultacie dostawcy poczty, jak Gmail, zaczynają kierować Twoje newslettery do spamu.

Wysyłasz email raz na kilka miesięcy?

Odbiorcy nie pamiętają Cię i z premedytacją ignorują Twoją korespondencję (a może nawet wrzucają ja do spamu). Albo zdarzy im się przeoczyć jeden czy dwa emaile i nie widzą treści od Ciebie przez kilka miesięcy.

Jak widzisz, żadna z tych opcji nie wpływa dobrze na Twoją dostarczalność i ROI.

Druga kwestia powoduje problem jeszcze z jednego powodu.

Jeśli masz dużą bazę adresową, z którą kontaktujesz się raz na kilka miesięcy, dostawców poczty może zainteresować, dlaczego nagle wysyłasz dużą liczbę wiadomości. Taka wzmożona aktywność raz na jakiś czas może skończyć się blokadą, wyższym współczynnikiem odrzuceń i częstszym zgłaszaniem spamu.

Wskazówka 1: Ustal odpowiednią częstotliwość wysyłek na podstawie głównych wskaźników email marketingowych, jak liczba konwersji, współczynnik rezygnacji z subskrypcji i odrzuceń.

Kiedy ustalisz plan wysyłek, nie zapomnij poinformować o tym odbiorców, np. w formularzu zapisu albo w emailu powitalnym.

Wskazówka 2: Jeśli chcesz zwiększyć częstotliwość wysyłek, ale nie narazić się filtrom antyspamowym, kontaktuj się najpierw z najbardziej zaangażowanymi odbiorcami. Użyj listy wykluczeń i pomiń grupy, których członkowie rzadziej reagują na Twoje mailingi.

Kiedy już uda Ci się skutecznie zaangażować najlepszych odbiorców, możesz stopniowo włączać tych, którzy czytają Twoje newslettery mniej chętnie.

Niektórym marketerom częste wysyłki uchodzą na sucho. W tym przykładzie już nazwa newslettera sugeruje, że jest wysyłany codziennie. Bądź ostrożny w takich przypadkach, bo takie działania mogą obrócić się przeciwko Tobie. Użytkownicy mogą mieć dość tak częstej komunikacji. W rezultacie dochodzi do zjawiska zwanego opaque churn – odbiorcy nie wypisują się co prawda z bazy, ale fakt, że ignorują korespondencję, wpływa negatywnie na dostarczalność.

5. Nie dbasz o higienę bazy adresowej

Określenie “higiena bazy” brzmi zabawnie. Jest to jednak proces, który może mieć ogromny wpływ na dostarczalność.

Zarządzanie higieną bazy polega na wytypowaniu zaangażowanych odbiorców, ponownym zaangażowaniu tych, którzy przestali reagować na komunikację i usunięciu kontaktów, które nie stanowią biznesowej wartości.

A co oznacza, że nie stanowią wartości biznesowej?

To nie tylko osoby, które przestały angażować się w korespondencję z Tobą, kliknęły link rezygnacji czy wrzucają Twoje emaile do spamu.

To także ci, którzy podali zły adres email albo użytkownicy, którzy przestali korzystać z danego konta email.

Aby zadbać o czystość i higienę bazy, powinieneś zawsze korzystać z opcji podwójnego potwierdzenia i prowadzić regularnie kampanie ponownie angażujące odbiorców.

Wysyłka takiej kampanii może zadziałać jeszcze lepiej, jeśli połączysz ją z działaniami na Facebooku czy w Google Ads.

Dzięki temu zadbasz, żeby w bazie nie było emaili zawierających literówki, nieużywanych i adresów typu spam trap.

Jeśli korzystasz z GetResponse, to zadanie będzie proste.

Możesz uruchomić reklamy na Facebooku bezpośrednio ze swojego konta. Wybierasz bazę albo grupę, do której chcesz dotrzeć, dostosowujesz reklamę i gotowe.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na ten temat, przeczytaj nasz przewodnik, jak krok po kroku projektować reklamy na Facebooka w GetResponse.

Wskazówka: Jeśli od pewnego czasu nie czyściłeś bazy albo nie zająłeś się odrzuceniami i rezygnacjami z subskrypcji, powinieneś zrobić to teraz.

Najlepszym sposobem będzie ustawienie automatycznej kampanii ponownie angażującej odbiorców, których rozpoznano jako nieaktywnych.

W GetResponse są dostępne gotowe szablony marketing automation, z których możesz skorzystać, żeby taką kampanię przeprowadzić.

Oto jeden z takich szablonów:

Jeśli to nie zadziała, wybierz, czy chcesz całkiem usunąć takiego subskrybenta z bazy, czy spróbujesz dotrzeć do niego jeszcze raz za pośrednictwem innych kanałów.

Pamiętaj, że nie ma sztywnych zasad co do tego, jaki kontakt należy uznać za nieaktywny. To w głównej mierze zależy od Twojego cyklu sprzedażowego.

W branży e-commerce, na przykład, niektórzy klienci są nieaktywni przez większą część roku, ale sprawdzają pocztę w poszukiwaniu rabatów i informacji o promocjach w sezonie świątecznym.

Spójrz na ten raport dotyczący pewnej wiadomości automatycznej. Wysyłamy ją do użytkowników zaraz po tym, jak wypełnią formularz zapisu w Bazie Wiedzy GetResponse. Zauważ, że współczynnik odrzuceń wynosi jedynie 3%, z czego większość to twarde odbicia (literówki w adresach albo emaile nieistniejące). Automatyczne usunięcie takich adresów na wczesnym etapie subskrypcji sprawi, że nie wpłynie to negatywnie na dostarczalność, zwłaszcza kiedy planujesz większe działania promocyjne.

6. Twoje emaile zawierają dużo obrazów, a mało tekstu

Email marketing działa trochę inaczej niż inne kanały marketingowe.

Chociaż obrazy grają ważną rolę, nie mogą dominować w newsletterach.

Wielu specjalistów od email marketing popełnia ten błąd: umieszczają w wiadomościach dużo grafiki, żeby całość lepiej wyglądała. Mniej czasu poświęcają na przygotowanie dobrych treści sprzedażowych.

Oto przykład emaila od znanej marki. Zauważ, że tekst co prawda w wiadomości jest, to stanowi on część obrazka.

Może się wydawać, że to dobra strategia – w końcu ludzie lubią obrazki i są w stanie przeczytać tekst nawet jeśli jest on częścią ilustracji.

Są tu jednak dwa problemy.

Pierwszy to to, że nawet jeżeli dodasz do obrazka tekst alternatywny, klienci używający czytników ekranów mogą mieć trudności z jego odczytaniem.

Tak jak w przypadku tej wiadomości.

Druga kwestia związana jest z tym, że dostawcy poczty jak Gmail czy Outlook widzą to trochę inaczej.

Duża liczba dużych ilustracji powoduje, że wiadomość też robi się ciężka, a dostawca poczty chce przesyłać jak najwięcej emaili. Jeśli Twój newsletter dużo waży, utrudniasz mu pracę i każesz mu wykorzystywać więcej zasobów. I dlatego może wybrać nałożenie na Twoje wiadomości filtra, skierować je do spamu, a nawet je odrzucić.

Nie znaczy to, że wszystkie emaile z dużymi obrazkami wylądują w spamie. Nadawcom cieszącym się wysoką dostarczalnością i wysokim poziomem zaangażowania odbiorców wysyłanie ciężkich newsletterów często uchodzi na sucho.

Zakładam jednak, że to nie o Tobie mowa, skoro czytasz ten artykuł.

Oprócz sprawdzenia, ile waży wiadomość, dostawcy poczty patrzą też na to, ile tekstu jest w newsletterze.

Oceniają, ile jest tekstu w stosunku do obrazków, żeby oszacować jakość wiadomości. To dlatego, że wielu spamerów usiłuje uniknąć filtrów bazujących na sprawdzaniu tekstu.

Generalnie, im więcej tekstu albo im więcej jest go w stosunku do grafik, tym lepiej.

Dodatkowo, porównywane są też wersje HTML i tekstowe. Muszą one do siebie pasować, inaczej wiadomość może zostać uznana za podejrzaną.

Nie znaczy to oczywiście, że Twoje wiadomości mają się składać jedynie z tekstu. Zwłaszcza, że z naszych badań wynika, że emaile zawierające przynajmniej jeden obrazek mają wyższy średni współczynnik otwarć niż czysto tekstowe.

Co zatem robić, jeśli w emailu muszą znaleźć się obrazki?

Po pierwsze, sprawdź, czy Twoja platforma do email marketingu automatycznie zmniejsza obrazy w newsletterach.

Na przykład, kiedy dodajesz własne ilustracje do szablonu w GetResponse, przed dostarczeniem do odbiorców zostaną one przycięte i skompresowane. Inaczej jest w przypadku GIFów, które nie podlegają modyfikacjom.

Możesz też podczas edycji ilustracji w programie graficznym zaznaczyć “Zapisz do Internetu” lub podobnie brzmiącą opcję.

A jeżeli masz na to budżet albo nie chcesz zawracać głowy grafikowi, użyj narzędzia online zwanego Squoosh. Jest szybkie i pomoże Ci zoptymalizować grafiki – zarówno do kampanii email marketingowych, jak i na stronę internetową.

Wskazówka: Możesz skutecznie poprawić stosunek ilości tekstu do obrazów, jeśli dodasz więcej tekstu w stopce. Możesz w tym miejscu wyjaśnić, dlaczego odbiorca dostaje ten email, kto go wysłał oraz jak można zarządzać preferencjami subskrypcji albo z niej zrezygnować.

Można to połączyć z elementami wymaganymi przez CAN-Spam Act i inne tego typu regulacje. Jednym z nich jest pole, w którym należy podać nazwę i adres pocztowy firmy, która wysłała wiadomość.

Innym sposobem na poprawienie stosunku ilości tekstu do obrazu jest dodanie copy (w tekście, nie na obrazkach) we wstępie do wiadomości i w opisach produktów. To samo dotyczy przycisków CTA, które można zakodować i ostylować tak, żeby nie różniły się zasadniczo od tego, co zaprojektowałby grafik.

Jest to bardziej kwestia UX-owa niż wpływająca na dostarczalność (więc nie uchroni wiadomości przed wpadaniem do spamu), możesz jednak rozważyć takie rozwiązanie. Gmail, który jest najpopularniejszym programem pocztowym, ucina emaile, które są według niego za długie. Jeśli dodasz za dużo treści, najważniejsza cześć wiadomości może być niewidoczna, jeżeli odbiorca nie kliknie linku “Zobacz całą wiadomość”.

7. Linkujesz do podejrzanych stron (między innymi)

Nie wszyscy marketerzy zdają sobie z tego sprawę, ale kiedy dostawca poczty analizuje wiadomość, sprawdza też linki.

Jeśli starasz się poprawić swoją dostarczalność, bo Twoje wiadomości lądują w spamie, oto kwestie, których powinieneś unikać:

  • Linkowanie do stron o niskiej reputacji
  • Używanie linków, które zbyt często przekierowują gdzieś użytkowników
  • Używanie podejrzanie wyglądających linków skróconych
  • Zbyt mało tekstu w stosunku do liczby linków
  • Linkowanie do zbyt wielu różnych domen

Pamiętaj, że linki mogą być ukryte w obrazkach, których używasz. Jeżeli pochodzą ze stron o niskiej reputacji, filtry antyspamowe mogą to wychwycić.

Generalnie należy weryfikować strony, do których się linkuje i sprawdzać, ile linków zawiera wiadomość. Im więcej jest tekstu w stosunku do liczby linków, tym lepiej.

Jeśli chodzi o to, do ilu domen linkujesz, powinieneś zadbać o to, żeby były jednolite. Czyli, idealnie byłoby, gdyby domeny wykorzystane w adresie nadawcy, w adresie mailingu i w treści emaila pasowały do siebie.

Wskazówka: Zanim wciśniesz przycisk “Wyślij”, sprawdzaj swoje wiadomości programem, który ocenia, czy dany email może być uznany za spam. W GetResponse czuwa nad tym SpamAssassin, który na bieżąco informuje o potencjalnych problemach.

Jeśli narzędzie wyświetli komunikat, że liczba punktów spamu jest za wysoka (większość filtrów ustawionych jest na wartość 5,0), postaraj się znaleźć elementy za to odpowiedzialne. Jeśli nie wiesz, co powoduje wysoki spam score, spróbuj usuwać po jednym elemencie z wiadomości i sprawdzaj, czy wynik się zmienia.

W ten sposób wytypujesz sekcję lub element, które są źródłem problemu. Może to być pojedynczy link albo fragment tekstu, zwróć więc uwagę na wszystkie składowe szablonu.

8. Grasz nieczysto

Niektórzy zrobią wszystko, żeby poprawić swój współczynnik otwarć.

Nawet jeśli działają na szkodę odbiorcy.

O jakich działaniach mówimy? Na przykład, o dodawaniu w polu tematu określeń typu “Re:” albo “Fwd:”

Odbiorca może wówczas pomyśleć, że mailing to w rzeczywistości korespondencja od kogoś znajomego.

Oczywiście, newsletter i inne emaile marketingowe nie powinny tak działać.

Mogą być spersonalizowane i zawierać imię w polu nadawcy. Nie powinny jednak sprawiać, żeby odbiorca sądził, że dostał właśnie email w odpowiedzi na wcześniejszą wiadomość.

A co ze “spamerskimi” wyrażeniami?

Wiesz, chodzi o teksty typu: “Kup teraz” albo “Darmowy”.

Możesz mi wierzyć albo nie, ale większość “list słów, których należy unikać” jest już nieaktualna.

Filtry antyspamowe tak się rozwinęły, że nie oceniają już tylko bezpośredniego użycia określeń, jak te wymienione wyżej. Słowo “Tanio” nie spowoduje, że Twoja wiadomość trafi do spamu.

Uwaga: inaczej jest w przypadku używania nazw nielegalnych substancji, np. narkotyków.

Tak czy inaczej, są działania, których należy unikać.

O kilku z nich mówi dla serwisu Econtent nasz Deliverability Manager, Martin Schwill:

Co dziś uznajemy za spam? Generalnie, nadal stosuje się tu podstawowe kryteria. Obejmują one korzystanie z baz niskiej jakości, których nikt nie czyści albo kontakty w nich zawarte nie wyraziły jasnej zgody na otrzymywanie wiadomości. Do tego dochodzą emaile kiepskiej jakości, nieprecyzyjne targetowanie i brak porządnych technologii uwierzytelniania – to wszystko wychwycą filtry antyspamowe. Jeśli głębiej przeanalizujemy ich działanie, okaże się, że po cichu oceniają jeszcze następujące kwestie:

Czy wiadomość wygląda jak obecnie wykorzystywany albo znany phishing.

Hashbusters, czyli bloki tekstu zazwyczaj niewidoczne dla odbiorcy; często są częścią emaila i mają za zadanie oszukać filtry.

Ukrywanie tekstu w HTMLu, albo używanie fontów, kolorów i tła, które zmniejszają ich czytelność.

Nieprawidłowy albo podejrzanie wyglądający kod.

Stosunek tekstu do obrazu.

Wskazówka: ponieważ filtry antyspamowe są dziś bardziej zaawansowane, powinieneś skupić się na budowania zaangażowania odbiorców. Najlepszym sposobem na to jest wykorzystanie automatyzacji. Emaile automatyczne wysyłane są do odbiorcy w odpowiedzi na jego działanie czy zgodnie z jego preferencjami. Dlatego generują ponadprzeciętne wskaźniki otwarć i kliknięć.

9. Nie korzystasz z odpowiednich narzędzi do email marketingu

Wiem, że to może wyglądać, jakbyśmy się chwalili, ale nie da się tu nie wspomnieć o krytycznym czynniku – platformie do email marketingu.

Nie chodzi tylko o technologię, która umożliwia Ci wysyłkę wiadomości do tysięcy, a nawet setek tysięcy odbiorców w ciągu jednej minuty. Dostawca platformy gra ważną rolę w kwestii dostarczania emaili do skrzynek subskrybentów.

Spójrzmy na nasz przykład.

W GetResponse dbamy o dobrą reputację twojego IP, zajmujemy się odrzuceniami, rezygnacjami z subskrypcji, zgłoszeniami spamu i ustawiamy pętle feedbacku.

Dzięki temu wiemy, który adres jest nieaktywny, źle zapisany, albo kiedy odbiorca chce zrezygnować z subskrypcji. Usuwamy takie kontakty z bazy, żeby nie pogarszały Twojej dostarczalności i żebyś nie musiał płacić za adresy, które nie stanowią żadnej wartości dla Twojej firmy.

Współpracujemy też z dostawcami usług internetowych i organizacjami walczącymi ze spamem, żeby się od siebie uczyć, jak lepiej zabezpieczać systemy i walczyć ze spamerami i internetowymi oszustami.

Dzięki temu, jak donosi Return Path, mamy dostarczalność na poziomie 99%.

Wskazówka 1: rzeczą wartą stosowania jest uwierzytelnianie wiadomości. Konfiguracja rekordów SPF i DKIM sprawi, że będziesz rozpoznawalny dla dostawców Internetu. Znaczy to, że będą wiedzieli, że pod nikogo się nie podszywasz. Poprawisz też dzięki temu swoją reputację, więcej się o niej dowiesz i sprawisz, że pozytywne działania zaczną kojarzyć się z Twoją marką.

Jeśli korzystasz z GetResponse i chcesz dowiedzieć się więcej na temat tego, w jaki sposób skonfigurować swój DKIM, zapoznaj się z tym artykułem z naszego Centrum Pomocy.

Wskazówka 2: Wiele osób chwali sobie samodzielne projektowanie i kodowanie wiadomości. Jednak jednym z częstych powodów, dla których emaile lądują spamie, jest brak zachowania czystości kodu HTML.

Żeby tego problemu uniknąć, zatrudnij dewelopera, który zna się na tworzeniu mailingów (kodowanie newsletterów różni się od kodowania stron) albo skorzystaj z kreatora.

Kreator pozwala projektować i edytować szablony wiadomości bez konieczności zawracania głowy grafikowi. Ponadto, będziesz mieć pewność, że mailing jest przygotowany z myślą o najpopularniejszych programach pocztowych.

10. Twoje wiadomości generują małe zaangażowanie

Filtry antyspamowe sprawdzają też, na ile odbiorcy angażują się w komunikację z Tobą.

Im bardziej subskrybenci wchodzą w interakcję z Twoimi treściami, tym większa szansa, że trafisz do skrzynki odbiorczej.

To też oznacza, że nie musisz uważać aż tak, jak nadawcy, którzy dopiero zaczynają wysyłać mailingi, albo osoby, których wiadomości trafiają do spamu.

Możesz dołączać większe grafiki, wysyłać większą partię wiadomości za jednym razem, a nawet zwiększyć częstotliwość wysyłek i nadal Twoje emaile będą bez problemu trafiały do skrzynki odbiorczej.

I odwrotnie – im niższy masz współczynnik zaangażowania, tym rozważniej musisz prowadzić kampanie. Pomyślne dostarczenie wiadomości wymaga nieco więcej zachodu.

Jeśli widzisz, że Twoje średnie wskaźniki dotyczące działań email marketingowych są poniżej porównywalnych wartości dla branży, powinieneś zrobić kilka rzeczy.

Po pierwsze, zadbaj o lepszą higienę bazy. Jak już mówiliśmy w punkcie piątym, niezwykle ważne jest, żeby usuwać nieaktywne i niepoprawne adresy. Dlatego powinieneś regularnie prowadzić kampanie na nowo angażujące odbiorców. Pomagają one nawiązać ponownie kontakt z subskrybentami i oddzielić nieaktywnych odbiorców od tych najbardziej lojalnych.

Druga sprawa to dojrzewanie leadów. Zamiast kierować do nowych subskrybentów ten sam rodzaj komunikacji, co do innych odbiorców, potraktuj ich w szczególny sposób. Kampania typu drip sprawi, z każdą kolejną wiadomością nowe kontakty z zupełnie obcych ludzi zaczną zmieniać się w aktywnych kupujących.

Ważnym elementem kampanii dojrzewania leadów są emaile powitalne. Nie tylko świetnie sprawdzają się, jak chodzi o pierwsze wrażenie, ale też w kwestii angażowania odbiorców i dostarczalności. Ich współczynniki otwarć osiągają poziom nawet 80%, a kliknięć – 25%. Mogą sprawić, że odbiorcy przyzwyczają się do otwierania wiadomości od Ciebie. Możesz też wykorzystać je, żeby poprosić odbiorców o dodanie Cię do listy kontaktów.

Stworzenie emaila powitalnego jest proste. Wystarczy, że ustawisz autoresponder albo cykl marketing automation, wysyłany zaraz po tym, jak nowa osoba dołączy do bazy.

Oto jak to wygląda przy użyciu autoresponderów w GetResponse:

I, co nie mniej ważne, pamiętaj, żeby segmentować odbiorców z myślą o ważniejszych kampaniach. Zamiast wysyłać mailing do wszystkich z bazy adresowej, wybierz grupę, która będzie najbardziej zainteresowana daną ofertą.

W ten sposób wykluczysz osoby, które dostają zbyt dużo wiadomości albo mogą uznać, że treści, które promujesz, nie są dla nich.

Wskazówka: Poprawa wskaźników zaangażowania w komunikacje emailową wymaga czasu. Jeśli masz problem z dostarczalnością, zadbaj, żeby wysyłać wiadomości do najbardziej zaangażowanych odbiorców.

11. Wysyłasz kampanie z darmowej poczty, np. Gmaila czy Yahoo

Na początku przygody z email marketingiem marketerzy często wysyłają newslettery z darmowej poczty, jak Gmail czy Outlook.

Do pewnego momentu to działa. Wiadomości docierają do odbiorców i nie trzeba dodatkowych wysiłków, żeby były dostarczane.

Ale kiedy baza adresowa rośnie, widok darmowego adresu w polu “Od” to częsty powód wrzucenia emaila do folderu spam.

To dlatego, że dostawcy Internetu wolą domeny zarejestrowane przez danego nadawcę, które mogą śledzić.

A to oczywiście nie jest możliwe w przypadku darmowych kont, jak Yahoo, Outlook czy Gmail.

To wyjaśnia, dlaczego są one często wykorzystywane przez osoby, które wysyłają spam.

Dobra wiadomość jest taka, że jest na to prosty sposób.

Wystarczy, że założysz domenę dla swojej firmy albo subdomenę w ramach już istniejącej i będziesz jej używać w kampaniach emailowych.

Nawet jeżeli będziesz z niej korzystać tylko w polu z nazwą nadawcy i nie będzie to adres, z którego fizycznie wysyłasz mailing – i tak wpłynie to na lepszą dostarczalność wiadomości.

Nie znaczy jednak, że zmiana adresu w polu nadawcy od ręki rozwiązuje problem. Twój adres nadawcy pracuje na swoją reputację, więc dobrze jest stopniowo zwiększać wielkość wysyłek, zamiast wysyłać dużą liczbę wiadomości za jednym razem.

Wskazówka: Wiem, że już o tym wspominałem, ale korzystanie z narzędzi takich jak Spam Assasin pomaga zidentyfikować takie kwestie, jak adres darmowej poczty w polu nadawcy.

Jeśli sprawdzasz newslettery programem antyspamowym, jest większa szansa, że trafią do skrzynki odbiorczej.

12. Twoje IP ma kiepską historię

Jeśli zapoznałeś się ze wszystkimi wspomnianymi wyżej kwestiami, uporałeś się z nimi, a Twoje wiadomości nadal trafiają do spamu, możliwe, że winę za to ponosi Twój adres IP.

Adres IP, z którego wysyłasz mailing, pracuje na własną reputację. Potem utrzymuje się ona miesiącami, nawet jeżeli nikt nie używa tego adresu do wysyłek kampanii.

To znaczy, że jeżeli przydzielono Ci adres IP (albo korzystasz z tego, którym operuje Twój dostawca platformy do email marketingu), możliwe, że cudza reputacja wpływa na Twoją dostarczalność.

Zazwyczaj nie stanowi to problemu, bo większość dostawców rozwiązań do email marketingu wykorzystuje do wysyłek szereg dzielonych IP.

Innymi słowy, za reputację adresów IP odpowiada wielu różnych marketerów jednocześnie. Dodatkowo, ruch kierowany jest różnymi kanałami, żeby nie pogorszyć dostarczalności.

Mimo to, jeżeli masz problem z dostarczalnością, a używasz własnego adresu IP, powinieneś dokładniej przyjrzeć się tej kwestii.

Uwaga: jest też możliwe, że na reputację Twojego IP będzie miał wpływ ktoś, kto wysyła kampanie z adresu w ramach tej samej klasy. Zdarza się to rzadko, ale jeśli nic innego nie działa, warto sprawdzić reputację adresów IP w ramach swojej klasy.

Wskazówka: Jeśli chcesz dowiedzieć się, czy Twój adres IP znajduje się na którejś z popularnych czarnych list, użyj narzędzia takiego jak np. MXToolBox.

Pamiętaj, że nie wszystkie czarne listy wpływają na dostarczalność. Niektóre powstały do celów komercyjnych, a dostawcy Internetu nie korzystają z nich podczas filtrowania wiadomości.

Jeśli nawet Twoje IP znajduje się na którejś z nich, nie oznacza to, że Twoje wiadomości od razu wpadną do spamu.

Plan działań

Skoro już znasz 12 powodów, dla których Twoje kampanie mogą trafić do spamu zamiast do skrzynki odbiorczej, czas poprawić swoją dostarczalność.

Jeśli masz wątpliwości co do którejkolwiek z omówionych kwestii, odezwij się do nas w komentarzu – postaramy się pomóc.

A jeśli jesteś gotów przenieść swój mailing na platformę, która zapewnia dostarczalność na poziomie 99% – czekamy na Ciebie w GetResponse. 🙂


Subskrybuj, aby otrzymywać top artykuły, wskazówki i porady marketingowe.

GetResponse Sp. z o.o. potrzebuje danych zawartych w tym formularzu w celu dostarczenia Ci materiałów, o które wnioskujesz. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Dziękujemy za rejestrację!

Niedługo wyślemy Ci wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.

Zostań autorem na Blogu GetResponse!

Dowiedz się, jak to zrobić