Bazy adresowe: dostarczalność emaili – część 2
ostatnia aktualizacja 0

Bazy adresowe: dostarczalność emaili – część 2

W poprzednim tekście starałem się naświetlić, czym zajmuje się GetResponse i w jaki sposób może wyręczać marketerów w codziennej działalności email marketingowej. Dziś nieco więcej praktycznych porad – przyjrzymy się bowiem najważniejszemu elementowi każdej kampanii email marketingowej, czyli bazie adresowej.

Bez subskrybentów email marketing nie miałby racji bytu. Można stworzyć najskuteczniejszy, najbardziej angażujący i pozbawiony błędów newsletter – jednak jeśli nie będzie nikogo, komu można by go wysłać, to cały trud włożony w jego stworzenie pójdzie na marne.

Zakładam, że większość czytających ten tekst posiada już mniej lub bardziej rozbudowane bazy adresatów (zagadnieniu higieny listy poświęcę kolejny post) – na chwilę obecną przyjmijmy jednak, że dopiero próbujemy pozyskać pierwszych subskrybentów lub powiększyć obecną bazę (to zawsze jest dobry pomysł!).

W dzisiejszym poście zaprezentuję zestawienie najlepszych praktyk, które pozwolą pozyskać zaufanie i zadowolenie subskrybentów, a jednocześnie są zgodne z obowiązującymi przepisami i normami prawnymi.

Subskrybenci pozyskani online

Nowych subskrybentów najłatwiej pozyskać za pośrednictwem formularza rejestracyjnego lub formularza subskrypcji na stronie internetowej (lub dzięki obu jednocześnie). Żeby mieć pewność, że tak samo rozumiemy opisywane przeze mnie pojęcia:

  • Formularz subskrypcji – jest to formularz który jasno podaje, że jego głównym, czy nawet jedynym celem, jest zapis adresu do bazy.
  • Formularz rejestracji – to formularz wykorzystywany do zakładania konta w danej usłudze lub w innym celu, a zapis do bazy adresowej jest dodatkową opcją.

Istnieje kilka istotnych kwestii, o których należy pamiętać podczas tworzenia formularza:

1. Rola formularza rejestracji lub subskrypcji

Formularz jest pierwszą formą kontaktu z subskrybentem – powinien być zatem reprezentatywny i szczegółowo informować o jego właścicielu. Jeśli formularz jest częścią jego rozbudowanej witryny internetowej, problem ma charakter marginalny – użytkownik prawdopodobnie miał już szansę poznać wydawcę. Jeśli jednak trafił na formularz na landing page – należy umieścić na niej wyczerpującą i precyzyjną informację o właścicielu biznesu. Wszystko po to, żeby wzbudzić zaufanie odbiorcy.

Nie ma też potrzeby ukrywać powodu, dla którego gromadzimy adresy subskrybentów. Najlepiej napisać wprost, że celem jest regularna wysyłka newsletterów.

Powszechnym problemem z formularzami rejestracji jest brak jasnej i widocznej informacji o wysyłce newsletterow do podanych adresów. W takim wypadku, gdy użytkownik rejestruje się na stronie, by otrzymać dostęp do dodatkowych treści, nie spodziewa się, że ni stąd ni zowąd zaczyna otrzymywać wiadomości. Z jego punktu widzenia jest to niezamówiona korespondencja, a więc spam.

Zadaniem marketera powinno być zatem przygotowanie dokładnego opisu charakteru formularza. Jeśli to formularz rejestracji, należy dodać oddzielne zapytanie dla wysyłek marketingowych. W tym miejscu warto również zaznaczyć, że polskie prawo wymaga jasnej i oddzielnej akcji ze strony subskrybenta w celu uzyskania zgody na wysyłki marketingowe. Ukrycie takiej zgody w szerszym regulaminie usługi nie spełni tego warunku.

Warto zapamiętać jeszcze jedno: subskrybenci nie lubią niespodzianek – dlatego warto opisać jakiego rodzaju treści mogą spodziewać się w przyszłych newsletterach. Nie ma najmniejszego powodu, żeby takie informacje przed nim ukrywać.

letter-mail-mailbox-postbox-1024x672

2. Gra w otwarte karty

Subskrybenci nie są głupi. Jeśli marketer próbuje wprowadzić ich w błąd, zorientują się i mogą się odegrać. Ich późniejsza reakcja może bardzo negatywnie wpłynąć na reputację danego nadawcy i jego dostarczalność, a naprawa tych szkód może zająć długie miesiące, jeśli nie lata.

Co mam na myśli pisząc o wprowadzaniu subskrybentów w błąd? Po pierwsze: wysyłkę treści o odmiennym charakterze niż wynikałoby to z informacji zamieszczonych na stronie subskrypcji, a po drugie – dodanie adresu email do wielu baz jednocześnie.

W pierwszym przypadku nie ma żadnej racjonalnej wymówki, która usprawiedliwiałaby takie postępowanie. Jeśli chcielibyśmy zareklamować działalność biznesową znajomego, wystarczy we własnym newsletterze zamieścić odnośnik do produktu polecanej firmy z odpowiednim opisem (np. „Oto rozwiązanie, z którego ja chętnie korzystam w codziennej działalności”) lub zamieścić promowaną treść w ramach regularnego newslettera (ale nigdy w oddzielnym emailu).
Poprzez samowolne dodanie adresu subskrybenta do wielu list jednocześnie, marketer ryzykuje całkowitą utratę jego zaufania. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której subskrybent wpisuje swój adres email w zaledwie jeden formularz rejestracyjny, a następnego dnia jego skrzynka zapełnia się licznymi wiadomościami od nieznanych nadawców. W takiej sytuacji zaczyna przypuszczać, że baza danych z jego danymi została sprzedana innemu podmiotowi. Ciężko odzyskać zaufanie odbiorcy, który nabrał takich podejrzeń.

Zdaję sobie sprawę, że wielu marketerów zarządza wieloma bazami o bardzo zbliżonych zapotrzebowaniach, a więc opcja dodania zbieranych adresów do wszystkich jednocześnie brzmi kusząco – w końcu subskrybent w każdej chwili może zrezygnować z otrzymywania niechcianych wiadomości, prawda? Obawiam się jednak, że konsekwencje takiego działania mogą być daleko idące: jeśli subskrybent zrezygnował z subskrypcji, to prawdopodobnie wypisał się jednocześnie ze wszystkich baz korzystając z funkcji „Zgłoś spam” w swoim kliencie pocztowym.

Znacznie lepszym rozwiązaniem jest więc umożliwienie subskrybentom wyboru interesujących ich list jeszcze na etapie subskrypcji. Prosty, ale estetyczny layout z lista check-boxów powinien spełnić swoją rolę.

3. Subskrybent powinien mieć możliwość wyboru

Niewielu marketerów korzysta z opcji personalizacji newsletterów – a tkwi w niej olbrzymi potencjał!

Niektórzy subskrybenci preferują otrzymywać krótkie codzienne aktualizacje, a inni – tygodniowy pełny raport. Są też tacy, którzy chcieliby móc wybrać szablon newslettera. To drobne szczegóły, którymi można zarządzać w prosty sposób, dzięki tworzeniu segmentów użytkowników lub kampanii.

Ta niewielka funkcjonalność sprawia, że subskrybenci czują się nie tylko pasywnymi odbiorcami wiadomości, ale mogą – do pewnego stopnia – wpływać na to, co trafia do ich skrzynek. To daje im większy komfort i pomoże im lepiej kojarzyć nadawcę.

4. Marketer zawsze dotrzymuje słowa

Żadna z powyższych wskazówek nie okaże się skuteczna, jeśli marketer nie będzie szanował decyzji swoich odbiorców i dotrzymywał składanych obietnic. Jeśli ignoruje się wybór subskrybenta, odniesie on wrażenie, że został oszukany i szybko odwróci się od nadawcy, któremu początkowo zaufał.

Startup Stock Photos
Startup Stock Photos

Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jedną istotną kwestie:

Subskrybenci pozyskani offline

Wielu marketerów korzysta z możliwości, jakie daje bezpośredni kontakt z klientem w miejscach takich jak sklepy, restauracje, czy hotele. Wypełnienie formularzy i zebranie adresów email, a następnie dodanie ich do bazy elektronicznej jest jednym z najprostszych sposobów pozyskania nowych subskrybentów.

Jednak z mojego doświadczenia wynika, że ta metoda ma jedną wielką wadę: klientom bardzo często przytrafiają się literówki. W przypadku mechanizmów subskrypcji online, można skorzystać z automatycznej walidacji adresów (oczywiście do pewnego stopnia), w przypadku bezpośredniego kontaktu – jesteśmy pozbawieni takiej możliwości. Liczba literówek – czy to w nazwie domeny czy w samym adresie – jest zaskakująco wysoka, co odbiją się na błędach w procesie importu. Nie muszę dodawać, że tym sposobem ryzykuje się utratę potencjalnych subskrybentów.

Można jednak temu zaradzić: sugeruję zakup niedrogiego tabletu z aplikacją zbierającą adresy (jej konfiguracja nie powinna zająć więcej niż 5 minut). Zamiast wręczać papierowy formularz, można poprosić o wpisanie adresu bezpośrednio w aplikację, która od razu zweryfikuje poprawność wpisanych danych.

Dodam, że w tym celu wystarczy bardzo podstawowe urządzenie: jeśli nie chce się inwestować w nowy sprzęt, można wykorzystać nawet smartfona.

Zastosowanie opisanych rozwiązań powinno zapewnić marketerom bezpieczeństwo w codziennej pracy i poczucie działania zgodnie z obowiązującymi regulacjami. W kolejnej części chciałbym się z kolei skupić na podtrzymaniu wysokiej jakości bazy adresowej.

Jeśli przegapiłeś poprzedni wpis, kliknij tutaj.

Czy masz jakieś przemyślenia lub osobiste doświadczenia, z którymi chciałbyś się podzielić? Z chęcią dowiemy się, w jaki sposób Ty sam na co dzień radzisz sobie ze swoimi bazami adresowymi.

Subskrybuj, aby otrzymywać top artykuły, wskazówki i porady marketingowe.

GetResponse Sp. z o.o. potrzebuje danych zawartych w tym formularzu w celu dostarczenia Ci materiałów, o które wnioskujesz. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Dziękujemy za rejestrację!

Niedługo wyślemy Ci wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.