Jak wykorzystać Peach w działaniach marketingowych?
autor: John Waldron ostatnia aktualizacja 0

Jak wykorzystać Peach w działaniach marketingowych?

Zabieram się za ten wpis w odpowiedzi na dwa ściśle powiązane ze sobą zdarzenia.

Po pierwsze, odpowiadam na komentarz pozostawiony przez jednego z czytelników angielskiej wersji bloga GetResponse. A po drugie, jest to również odpowiedź na sam post, pod którym ten komentarz się pojawił (jeśli kiedyś zdarzyło Ci się wątpić w adekwatność naszej nazwy, to – mam nadzieję – ten wpis dowiedzie, że faktycznie otrzymujesz odpowiedź [ang. get response = otrzymaj odpowiedź]) 😉

Kilka tygodni temu wspaniała Kerry Butters, której nie ma już z nami, napisała dla GetResponse post zatytułowany 2 New Social Networks To Consider For 2016. Wpis ten skierowany był do osób zajmujących się content marketingiem i marketingiem w mediach społecznościowych, a które wraz z początkiem nowego roku chciały nieco poszerzyć swoje horyzonty. Kerry omawiała w nim dwa stosunkowo nowe serwisy społecznościowe, które w tamtej chwili robiły sporo szumu w branży – a mianowicie Peach i Blab.

Wpis Kerry był niejako wprowadzeniem – opisywał główne funkcje i właściwości obydwu serwisów, a dodatkowo zawierał kilka sugestii na temat tego, w jaki sposób platformy te mogą przydać się marketerom. To wywołało komentarz ze strony czytelnika TechHiring.com, który co prawda docenił post, ale zażyczył sobie bardziej szczegółowych informacji w tym zakresie.

Komentarz
“Fantastycznie. A teraz powiedzcie, jak je wykorzystać ☺” „To znakomity pomysł na następny wpis ;)”

Jak widać, Sara Ruth, redaktorka naczelna bloga GetResponse.com, obiecała komentującemu, że będziemy kontynuować temat w następnych postach. A zatem oto i pierwsza część obiecanego wpisu – część druga już niebawem!

Peach

Tych, którzy jeszcze nie wiedzą, z wielkim smutkiem informuję, że Kerry Butters umarła niedługo po stworzeniu wspomnianego wyżej wpisu.

Fanom na całym świecie będzie brakowało tekstów Kerry, a także wpływu, jaki wywierała na całą branżę. Jako jej kolega, pozwalam sobie napisać kontynuację tamtego postu właśnie ku jej czci – to Kerry nauczyła mnie wszystkiego, co wiem na temat marketingu cyfrowego, dlatego zrobię wszystko, aby przekazać tę wiedzę dalej w sposób, w jaki według mnie sama by to uczyniła.

Otóż właśnie, pamiętam, że pomagałem Kerry przeprowadzić badanie do tamtego postu – mam przez to na myśli, że Kerry poprosiła mnie, żebym ściągnął Peach na swojego iPhone’a, tak abyśmy razem mogli wypróbować właściwości tej aplikacji.

Po wymianie kilku wiadomości, oboje doszliśmy do identycznego wniosku na temat zarówno samej aplikacji, jak i całej sieci ogółem (o istocie której, jak mniemam, dowiedzieliście się już z postu Kerry).

Jednak nasze pierwotne zastrzeżenia prawdopodobnie nie pozwoliły nam docenić całego potencjału marketingowego Peacha. Jako aplikacja do wysyłania wiadomości w stylu Twittera, z pewnością zyska ona sporą popularność wśród grupy wiekowej, do której, niestety, ani Kerry, ani ja już nie należymy. Innymi słowy, zalety Peacha przemawiają najmocniej do młodszych pokoleń – czyli osób, które nie osiągnęły jeszcze 30-tki.

Podobnie jak w przypadku Snapchata – przyciągającego ludzi, którzy nie mieli jeszcze tylu urodzin co ja – nie chodzi o to, że Peach nie będzie przyda się marketerom; po prostu żeby skutecznie na nim działać, musisz dobrze zrozumieć, kto z niego korzysta.

Jak wykorzystać Peach w marketingu

Nie chcę tutaj odgrzewać starych kotletów – jeśli chcesz nauczyć się podstaw Peacha, przeczytaj poprzedni wpis Kerry na ten temat.

Dodam tylko, że Peach oparty jest na systemie Magic Words – więc jeśli chcesz skutecznie wykorzystać tę platformę do marketingu, koniecznie musisz się wziąć się za bary z MW. Jego kreatywne wykorzystanie pozwoli Ci przyciągnąć uwagę odbiorców do Twojej marki.

Cała trudność w prowadzeniu marketingu na Peachu wynika, moim zdaniem, z faktu, że przynajmniej teraz, na początkowym etapie, wciąż jest to serwis społecznościowy w pełnym tego słowa znaczeniu. Oznacza to, że funkcje Magic Words są czymś w rodzaju pochodnej klasycznej, facebookowej „zaczepki” i jej dalszych wariacji. Pamiętam, że dawno temu, kiedy dopiero zapoznawałem się z Facebookiem, poza „zaczepianiem” mogłem jeszcze „rzucać” w znajomych owcami albo innymi, średnio śmiesznymi, acz nietypowymi obiektami.

Oczywiście, wszystko to było zabawne, ale takie rzeczy można było robić wyłącznie z prawdziwymi przyjaciółmi. Chodzi mi o to, że mimo iż każdy z nas ma pewnie kilkuset lub więcej „znajomych z Facebooka”, z jakimiś 90% z nich nie jesteśmy w na tyle bliskich stosunkach, aby rzucać w nich owcą, wysyłać kwiaty, czy nawet się szturchać.

To samo dotyczy właśnie Magic Words na Peachu, gdzie możesz zabiegać o uwagę znajomych, wysyłając im buziaka, wręczając im pierścionek, machając do nich, robiąc „bip-bip” (cokolwiek to znaczy), sycząc czy nawet kierując ich na kwarantannę. I o ile może to być śmieszne w przypadku prawdziwych przyjaciół, nie sądzę, abym był szczególnie uszczęśliwiony, gdybym ni z tego ni z owego zaczął otrzymywać buziaki od firm pokroju Apple’a czy Amazona. Nie mówiąc już o tym, gdyby wysłały mnie one na kwarantannę.

Tym niemniej, to właśnie takie magiczne sztuki muszą posłużyć marketerom do upolowania ich zwierzyny.

Peach w akcji (marketingowej)

Spójrzmy na kilka przykładów marek, które powoli wydreptują już sobie ścieżki na Peachu.

Rolling Stone

Rolling Stone już polubił się z tą platformą. Jeden ze sposobów, w jaki ją wykorzystuje – dość prosty i znany – polega na dodawaniu linków do swojej strony. Oto jego ostatni (w momencie, w którym to piszę) post, stworzony w prawdziwie marketerskim stylu i zachęcający użytkowników Peacha do klikania na artykuł zatytułowany „5 rzeczy, których nie wiedzieliście o Bobie Dylanie”:

rollingstone

Całkiem proste, prawda? Ale tego typu wpis w zasadzie nie wykorzystuje właściwości Magic Words.

Merriam Webster

Dla odmiany, marką, która z nich korzysta, jest wydawca słownika Merriam Webster – i można powiedzieć, że właśnie Ci ludzie wykorzystują Peach naprawdę w pełni. Odkryli oni bowiem, że zabawne GIFy i animacje dostępne na Peachu stanowią rewelacyjną metodę promocji ich marki poprzez niekończącą się kampanię zatytułowaną „Słowo dnia”.

merriamdictionary

Już z daleka widać, że Webster dobrze „czuje” Peach. Wrzutki tej marki są lekkie, nieco głupiutke i skierowane do młodszych użytkowników.

MTV

Kolejną marką, która od lat cieszy się popularnością wśród dzieciaków, jest, rzecz jasna, MTV. Wykorzystując cały wachlarz czołowych magicznych funkcji Peacha – prawdę mówiąc, głównie GIFów – MTV promuje różne związane z nią wydarzenia, które mogą być atrakcyjne dla jej widzów. Poniżej wklejamy zrzut ekranu z GIFem, który promował „Teen Wolfa”…

mtv

A to, co widzicie poniżej, to kawałek starego, dobrego content marketingu w postaci zdjęcia – zdaje się, że niejakiego Harry’ego Stylesa z brytyjskiego boysbandu No Direction – opatrzonego życzeniami urodzinowymi (czy ktoś mi powie, co się stało z MTV? Gdzie się podziały Pearl Jam, Soundgarden, Smashing Pumpkins, Radiohead czy Aphex Twin? A może ja po prostu jestem stary?).

Harry_birthday

 

Co jeszcze?

Największym zmartwieniem Peacha na tym etapie jest oczywiście wątpliwość co do tego, czy uda mu się przetrwać. Mam przez to na myśli fakt, że każdego miesiąca pojawiają się setki nowych aplikacji społecznościowych, z których większość – o ile w ogóle ma to szczęście, że zyska nieco rozgłosu na początku – zostaje wchłonięta przez czarną dziurę po niecałym roku istnienia (nie wiem jak Wy, ale ja cały czas czekam, aż ello zwali mnie z moich facebookowych nóżek).

Naprawdę jednak wierzę w to, że akurat Peachowi się uda. Może nie osiągnie takich rozmiarów jak Twitter czy Facebook, ale jestem przekonany, że wyrośnie daleko ponad to, czy jest w swojej początkowej fazie. I zdaje się, że dzięki pomocy takich marek, jak Rolling Stone, MTV czy Huffington Post, które na nim działają, już znalazł się na tapecie u kilkorga całkiem wziętych marketerów.

Tym niemniej, marketingowa wartość Peacha zależy w zasadzie całkowicie od tego, czy Twoja marka przemówi do młodych odbiorców.

Treść, jaką zamieszczasz, może być w naprawdę dużym stopniu dostosowywana do różnych potrzeb – i to jest właśnie klucz do zdobycia uwagi na Peachu. Jednak wygląda na to, że marketingowy sukces zasadza się przede wszystkim na trafieniu z postami do pokolenia MTV (z którym sam się utożsamiałem, dopóki nie zacząłem pisać tego postu). I to właśnie na content marketingu, nie zaś na twardej sprzedaży, powinieneś lub powinnaś skupić się w największym stopniu.

Wykorzystaj Peach do nawiązania kontaktu z dzieciakami za pomocą języka, którego używają i który rozumieją. Jeśli nie kojarzysz, o co chodzi w memach i GIFach, najwyższa pora, żeby się tego dowiedzieć – bo na tej platformie będą one stanowić Twoją główną broń.

Musisz zadbać o kreatywność. Korzystaj z różnych funkcji Magic Words, pozwalających tworzyć naprawdę unikatowe posty o żartobliwym charakterze, z którego zresztą słynie Peach. Obok zamieszczaj linki do Twojej strony. Możesz też wykorzystać „urodzinowy trik” MTV, dzięki któremu podtrzymasz zaangażowanie Twoich odbiorców w to, co akurat dzieje się u najmodniejszych osób z branży i oczywiście –  projektować czaderskie ulotki reklamujące wszelkie nadchodzące i związane z Tobą wydarzenia.

Korzystasz z Peach? A może nie słyszałeś o niej wcześniej? Widzisz w tej aplikacji potencjał marketingowy dla swojej firmy? Podziel się swoją opinią w komentarzach!

Subskrybuj, aby otrzymywać top artykuły, wskazówki i porady marketingowe.

GetResponse Sp. z o.o. potrzebuje danych zawartych w tym formularzu w celu dostarczenia Ci materiałów, o które wnioskujesz. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Dziękujemy za rejestrację!

Niedługo wyślemy Ci wiadomość email z potwierdzeniem zapisu.