Słowa i frazy, które wpędzą Cię w tarapaty: dostarczalność, cz. 7

3 min
Zaktualizowano:

Istnieje opinia, według której stosowanie w emailach określonych słów lub fraz sprawia, że wybrane wiadomości częściej trafiają do folderów ze spamem.

Główne założenie zwolenników powyższej teorii jest takie, że słowa te używane są z bardzo wysoką częstotliwością i filtry antyspamowe reagują na nie automatycznie, bez sprawdzenia całej treści wiadomości.

Bazując na własnych doświadczeniach, mogę potwierdzić, że to rzeczywiście prawda. Liczba takich słów kluczowych i fraz jest jednak znacznie mniejsza niż by się to mogło pozornie wydawać. Są to jedynie zwroty stosowane w reklamach „środków medycznych” (np. pigułek na potencję dla mężczyzn) lub portalów randkowych (np. boty zachęcające do spotkania we dwoje). Dokładniej chodzi tu o nazwy medykamentów (np. Viagra) lub określenia o charakterze erotycznym (często niecenzuralne) – to jedyne frazy, których użycie w 100% gwarantuje zakwalifikowanie emaili do spamu.

Pozostają zatem frazy typowo marketingowe, które zwykle kojarzą się ze spamem: „za darmo”, „kup teraz”, „okazja cenowa”, „ograniczona oferta”, itp. oraz ich wpływ na dostarczalność.

Słowo po słowie

Zaobserwowałem, że wielu naszych klientów na siłę szuka sposobu, który pozwoliłby im na obejście działania filtrów antyspamowych. Nie zdają sobie oni jednak sprawy, że na skutek takich czynności, ich wiadomości stają się jeszcze bardziej podatne na te filtry. Dlaczego? Niektóre frazy są tak powszechnie używane przez marketerów, że emaile, w których się one pojawiają, przestały być traktowane jak spam. Nie trzeba zatem obawiać się negatywnych konsekwencji ich stosowania.

Oczywiście tyczy się to przypadków, w których takie zwroty będą używane w przemyślany sposób. Użycie słowa „darmowy” w każdym pojedynczym zdaniu nie tylko wyda się podejrzane, ale będzie również źle rezonować na konsumentów. Dlatego ważna jest weryfikacja każdej wysyłanej wiadomości pod kątem jej zgodności ze standardami antyspamowymi, jak i również pod względem skuteczności marketingowej.

Słowa kluczowe, a triki

Chciałbym przy okazji zwrócić uwagę na triki, które wykorzystywane są w celu obejścia działania filtrów. Najpopularniejsze z nich to oddzielanie każdej litery słowa spacjami lub znakami przestankowymi. Innym działaniem jest użycie symboli, które przypominają określone litery.

Okazuje się, że filtry antyspamowe są znacznie bardziej wyczulone na stosowanie takich trików niż na same słowa kluczowe. Jeśli marketer próbuje maskować lub ukryć rozsyłany content, to znak, że coś musi być nie tak z tymi treściami (podobnie jak w przypadku wiadomości graficznych). Zachowania tego typu mogą przyczynić się do tego, że więcej wiadomości trafi do folderów ze spamem niż w przypadku użycia słów, które chciało się pierwotnie zamaskować.

Podsumowanie

Dzisiejszy post zakończę osobistą obserwacją: jeśli zaczynają pojawiać się problemy z dostarczalnością emaili – content to ostatnia rzecz, która może być za to odpowiedzialna.

Oczywiście, złe treści negatywnie wpływają na wskaźnik dostarczalności, ale za hjej obniżeniem stoi zwykle coś więcej niż przypadkowy błąd marketera. Ulepszenia w email marketingu są ważne, ale jeśli zaczynają pojawiać się problemy z dostarczalnością, należy przeanalizować wszystkie aspekty wysyłki, przy czym kwestii contentu przyjrzeć się dopiero na samym końcu. Wyjątek stanowią firmy farmaceutyczne i medyczne, które zawsze powinny zwracać szczególna uwagę na rozsyłane treści.

W kolejnym poście skupię się na odpowiedzialności, która spoczywa na nadawcach emaili oraz na sposobach, jak dbać o swoją reputację. Do następnego razu!

Czy interesowaliście się kiedyś opisanym wyżej tematem? Czy dzisiejszy wpis Was zaskoczył? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach poniżej!

Share